Leon
Właśnie kończą się zajęcia z Angie.
- No i to prawie koniec. Leonie możesz pokazać nowym uczniom prawidłową grę na keyboardzie?
- Tak... - odpowiedziałem .
- Violetto , zaśpiewasz razem z Leonem dobrze? - zapytała Angie Violettę , moją dziewczynę.
- Jasne - Violetta uśmiechnęła się do mnie.
Podeszła do mnie i szepnęła.
- Co Śpiewamy? - ja bez słowa podeszłem do keyboardu i zacząłem grać melodię do Voy Por Ti.
Ona tylko odpowiedziała mi uśmiechem : ,,Wiedziałam! "
Es por lo menos que parezco invisible
Y solo yo entiendo lo que me hiciste
Mirame bien, dime quien es el mejor
Cerca de ti, irresistible
Una actuacion, poco creible
Mirame bien, dime quien es el mejor
Hablemos de una vez
Yo te veo pero tu no ves
En esta historia todo esta al reves
No me importa esta vez
Voy Por Ti , Voy..
Hablemos de una vez
Siempre cerca tuyo estare
Aunque no me veas mirame,
No me importa esta vez
Voy Por Ti
Voy Por Ti
Voy Por Ti
Voy Por Ti
(...)
- Widzicie? I oto chodzi , aby jednocześnie grać,śpiewać , i patrzeć na
widownię , lub na osobę z którą śpiewamy . Dziękuję za zajęcia , do
zobaczenia. - powiedziała Angie na koniec.
- Do widzenia! - wszyscu odpowiedzieli chórkiem.
Ja oraz Violetta zostaliśmy sami w Sali.
- Mówiłam ci , że genialnie śpiewasz... - zapytała.
- Ymm.... Tak z 46 razy. - odpowiedziałem.
- No haha. - Chodź idziemy , spóźnimy się na zajęcia z Gregorio.
- Czekaj... - złapałem ją za rękę.
- O co chodzi mój królewiczu? - zapytała żartobliwie.
Ja palcem pokazałem na mój policzek. Violetta się tylko zaśmiała , i dała mi to , czego oczekiwałem.
- A teraz pójdziesz? - zapytała.
- A mam inne wyjście? - zapytałem z nadzieją w głosie.
- Wiesz zasze możemy uciec...
Federico
- Ludmiła! - krzyknąłem na Lu.
- Fede , zostaw mnie w spokoju! - odkrzyknęła. Zacząłem biec w jej stronę.
- Stój! - powiedziałem , gdy ją wreszcie dogoniłem.
- Federico, ja już ci m ówiłam. To by nie wypaliło... - powiedziała smutnym głosem.
- Czemu? Bo byś nie chciała ze mną zerwać tak? Dlaczego uważasz , że Ludmiła Ferro zawsze musi zrywać tak szybko? - zapytałem.
- Ja..Nie...To znaczy... Fede, daj mi czas. Ja , muszę sobie wszystko
przemyśleć...- odpowiedziała , i odeszła , pozostawiając mnie samego nad
jeziorem.
- Dlaczego to jest takie trudne?! - Krzyknąłem.
- Coś się stało? - zapytał mnie facet w średnim wieku.
- To ,że się zakochałem , i nie jestem pewien, czy ze wzajemnością...- odpowiedziałem.
- Usiądź . - wskazał na pobliską ławkę.
- 25 lat temu byłem w podobnej sytuacji. Miała na imię Teresa. Ona chciała być ze mną , ale rozumiesz... nie chciała.
- Mam tak samo - odpowiedziałem.
- No więc chodzi o to , że ja... dałem jej odejść. I teraz widzisz...
Jestem starym gburem bez miłości , tylko z psem... - burknął.
Rzeczywiście, był z labradorem.
- Pamiętaj , nie daj jej odejść... - dokończył wcześniejszą wypowiedź.
- Ja... Dziękuję. Ta rozmowa mi pomogła , i to bardzo. - powiedziałem. Facet powiedział ,,Nie ma za co" i odszedł.
- Na miłość nigdy nie jest za późno! - krzyknąłem mu jeszcze , i odszedłem.
Violetta
- Zawsze możemy uciec... - powiedziałam z uśmiechem. Leon spojrzał na mnie jak na wariatkę.
- Żartuję! - odpowiedziałam na jego minę.
- Szkoda... - odpowiedział z tym swoim anielskim uśmiechem.
- Dobra ,dobra chodź już... - pociągnęłam go za rękę. Leon zaczął udawać że płacze jak dziecko.
- Leon!
- Co?
- Przestań...
- Czemu?
- Nie denerwuj mnie.
-Za późno... - Leon zaczął mnie łaskotać.
- Przz....ee....ta.ń! - wydusiłam z siebie. Miało to oznaczać ,,Przestań!".
- Buuuu....aglam!
- No już, już... - Zaśmiał się bezczelnie.
- Mi też nie chcę się zostawać na ostatniej lekcji... - powiedziałam.
- To chodź. -pociągnął mnie za rękę.
- Musisz mnie siłą wyciągnąć. - powiedziałam z głupim uśmieszkiem.
- Skoro tak... - Wziął mnie na ręce.
- Nie , NIE! Zostaw mnie Matole! - krzyczałam.
Niósł mnie z jakieś 15 minut. Ja po 5 się przymknęłam , Co raczej Leon'owi się podobało.
- A tak swoją drogą gdzie ty mnie niesiesz? - Po chwili gapienia się w
jego zielone piękne oczy , kapnęłam się , że nie wiem gdzie jesteśmy.
- W Świat! - zaśmiał się bezczelnie.
- No a tak na poważnie? - zapytałam ze śmiechem.
- No do mnie! Łaskawie mi wreszcie powiedział.
- A twoi rodzice się nie zdenerwują , że się urwaliśmy z zajęć ?
- Wyjechali na tydzień w delegację. - powiedział z głupim uśmiechem.
- Dobra , chcę iść sama.
- Jak sobie księżniczka życzy.
- Dziękuję mój ty księciu z bajki. - pocałowałam go w usta.
Nareszcie doszliśmy. Leon prowadził mnie chyba dłuższą , i co najważniejsze nieznaną mi drogą do jego domu.
- To co robimy?- zapytał.
- Jestem głodna. - powiedziałam. Leon zajrzał do lodówki.
- Co powiesz na cheeseburgera? ( Od autorki: Czy jak tam się to piszę XD)
----------------------------------------------------------
Czy Violetta zje Cheeseburgera?XD
Co wybierze Lu? Miłość czy popularność?
Tego dowiecie się w następnym rozdziale XD